Die kulinarische Route "Gdańsk-Pomorskie Culinarny Prestige" ist ein Angebot vor allem für Liebhaber von Kulinarien hoher Qualität, die die pommersche Region anzubieten hat. Diese Route bilden Restaurants, die nach Slow-Food-Kriterien kochen und eine kreative Küche auf Basis regionaler Produkte auf dem höchsten europäischen Niveau servieren. Koordinatorin des Projektes ist die Regionale Tourismusorganisation Pommern (Pomorska Regionalna Organizacja Turystyczna).

"Gdańsk-Pomorskie Culinarny Prestige" lädt das ganze Jahr ein, den echten Geschmack der Region, tief in der Geschichte und den lokal spezifischen, regionalen Produkten verwurzelt, zu entdecken. Diese kulinarische Route umfasst Restaurants aus der ganzen Region Danziger Pommerns, da wo die Küchenchefs für unvergessliche Geschmackserlebnisse sorgen. Die kreative Kochkunst, die auf der Tradition und den regionalen Produkten aufbaut, sichert den Gästen besondere kulinarische Erlebnisse in den Restaurants auf der Route.

Auf der kulinarischen Route warten auf Sie nicht nur Restaurants, sondern auch vielfältige kulinarische Events, die an regionalen Spezialitäten orientiert sind und das kulinarische Angebot der pommerschen Region ergänzen. Bemerkenswert sind solche Veranstaltungen, wie: Nacht der Restaurants (Noc Restauracji), ein Slow Food Festival: Zoppoter Küche Inside (Sopot od kuchni), Spargelfest (Święto Szparagów), Danziger Biermarathon "Chmielaton", Moosbeere-Festival (Festiwal Żurawiny), Erdbeerernte (Truskawkobranie), Pommersche Martingans (Pomorska Gęsina na św. Marcina) oder auch Pomuchel Festival also anders gesagt: Ostseedorsch Festival (Festiwal Pomuchla).

 

Information zu den Restaurants und den kulinarischen Events auf der Route können Sie dem thematischen Blog entnehmen:

www.pomorskie-prestige.eu

Eliksir

Adresse:

Ul. Hemara 1

80-803 Gdańsk

Kontaktdetails:

Tel. 570 191 910

Magia w Eliksirze

Eliksir procentami stoi. Mam na myśli zarówno te statystyczne, jak i alkoholowe, które znaleźć można w drinkach serwowanych w lokalu. Podczas rozmowy ze współwłaścicielem Eliksiru, Mateuszem Trzeciakiem, padało wiele procentów: ile procent osób poleca to miejsce, ile procent gości do niego wraca, jak procentowo rozkładają się zamówienia gości, ile w Eliksirze z restauracji, a ile z koktajl baru.

To ostatnie pytanie jest kluczowe dla odwiedzających: czy jest to miejsce dla pragnących wypić dobrego drinka czy zjeść coś pysznego? Odpowiedź zadowoli obydwie grupy, bo Eliksir to koktajl bar połączony z restauracją. Odzwierciedleniem tego wyjątkowego konceptu jest menu degustacyjne (w ofercie pięcio- i siedmiodaniowe), w którym do potraw dobrano drinki. Mateusz Trzeciak opowiedział mi, jak powstał Eliksir w obecnym kształcie:

 „Pierwotnie większy nacisk kładliśmy na koktajl bar, z menu przekąskowym. Z czasem zauważyliśmy, że goście przychodzą tu na dłużej i chcą zjeść coś więcej. Chcieliśmy ułatwić im wybór i zaproponowaliśmy coś więcej niż przekąski. Dla tych, którzy nie chcą się głowić, co wybrać do konkretnego drinka, przygotowaliśmy całe menu degustacyjne. Zarówno barowe, jak i restauracyjne oblicze są dla nas tak samo ważne. W drodze tej ewolucji powstał Eliksir, który jest w pięćdziesięciu procentach restauracją, a w pięćdziesięciu koktajl barem.”

Warto podkreślić, że cena pięciodaniowego menu degustacyjnego to 99 złotych, a w wersji z dopasowanymi do tego drinkami – 189 złotych. Jeśli wkręcicie się w eliksirowe menu degustacyjne, co dwa miesiące możecie próbować czegoś nowego, bo z taką częstotliwością zmienia się karta. Każdej odsłonie menu przyświeca motyw przewodni (lato, zioła, podróż dokoła świata czy the best of – ulubione dania gości z minionego roku). Dla gości to duża frajda, bo mogą próbować nowych smaków i poznawać nowe pomysły szefa kuchni, dla drużyny Eliksiru to wyzwanie. Jak mówi sam współwłaściciel, Mateusz Trzeciak:

„Częsta zmiana menu to dużo trudniejsze, droższe, ale i ambitniejsze rozwiązanie. Testowanie, projektowanie nowego menu rozwija ekipę. Nie ma tu miejsca na odtwórcze działanie, a jest gwarancja ciągłego rozwoju i popisu kreatywności, zaś dla gości to niespodzianka. Za każdym razem mogą odkrywać Eliksir na nowo.”

Szef kuchni restauracji Eliksir

Nad zawartością talerzy czuwa Paweł Wątor, współwłaściciel i szef kuchni. O kuchni Eliksiru mówi tak:

„Moje doświadczenie kulinarne (blisko dwadzieścia lat w gastronomii) to praca przy różnych projektach w Polsce i Londynie, od zwykłego, codziennego gotowania po fine dining i kuchenne eksperymenty. Obecnie znalazłem złoty środek: gotuję z prostych, znanych większości składników, ale w sposób, w jaki gość restauracji nie odtworzy tego w domu. W moich daniach jest coś prostego, z czym goście czują się komfortowo i parę elementów zaskoczenia. Staram się łączyć dwa światy, jednak czuwam, by nie doszło do przerostu formy nad treścią.

Moją ideą jest takie gotowanie, które jest dla gościa przeżyciem różniącym się od dań, które może zjeść w barze mlecznym czy przygotować samodzielnie w domu. Wtedy jest po co chodzić do restauracji, inaczej – moim zdaniem – traci ona rację bytu.”

Szef kuchni jest uśmiechnięty i pełen energii (mieszanka krwi kaszubsko-góralskiej robi swoje!), co czuć na talerzu. Potrawy, oprócz wyglądu, mają również dobrą energię, są wspaniale skomponowane. I tak zielone, aksamitne gazpacho dostaje kopa w postaci wytrawnego sorbetu z ogórka z ginem, rozpływającemu się w ustach łososiowi towarzyszą chrupiące, złociste kulki krokietów ziemniaczanych i wstążki orzeźwiającej sałatki z kopru włoskiego.

Perliczka z kukurydzą to połączenie kremowego puree ze słodkiej kukurydzy, wyrazistej salsy i cudownej, smażonej poduszeczki ze smażonej polenty.

W Eliksirze spróbowałam tych trzech potraw i ciężko mi powiedzieć, która smakowała mi najbardziej, bo każda była taka, jak zapowiedział szef kuchni, nieprzekombinowana, a zaskakująca i pyszna.

Na pytanie o ulubioną potrawę z tego menu Paweł Wątor odpowiedział, że są to burgery, co wywołało powszechną wesołość. Spodziewałam się odpowiedzi, że gazpacho czy perliczka, ale rozumiem opcję z burgerami. Doskonałej jakości wołowina z Pniew, dobre dodatki i maślane bułki własnego wypieku (widziałam na zdjęciu porcję prosto z pieca) to jest coś, w czym można się zakochać.

Bułki do hamburgerów to tylko ułamek rzeczy, które w Eliksirze robi się na miejscu. Codziennie wypieka się tu świeży chleb (razem z palonym masłem z solą tworzy wspaniały duet), kisi i marynuje warzywa, wyciska soki, robi sery, kordiale i syropy. W Eliksirze nawet tonik jest robiony na miejscu, a hitem jest domowy napój energetyczny!

O talerze dba szef Paweł, a o zawartość kieliszków szef baru Pavlo. Aby poznać zdolności barmana, najlepiej skusić się na menu degustacyjne, w którym potrawy są skorelowane z koktajlami. Jeśli jednak akurat nie macie ochoty na drinki, w Eliksirze czeka na Was piwo starogdańskie warzone według receptury pana Lucjana, niegdyś browarnika z wrzeszczańskiego browaru. Jest też duży wybór szampanów, whisky (i cygar), można też skomponować własny szprycer z dodatkami, na jakie ma ochotę.

Last but not least, warto zajrzeć do Eliksiru, by obejrzeć zabytkowe ceglane ściany dawnej willi komendanta garnizonu z 1882 roku.

Ja mam nadzieję wrócić tu jeszcze tego lata, bo menu degustacyjne rozpaliło moją wyobraźnię. No i liczę na kolejną pogawędkę z szefem Pawłem.

Foto: A.Włodarczyk