Zimą las wokół Szymbarka milknie. Samochody zostają gdzieś dalej, dźwięki cywilizacji gasną szybko, a pierwsze kroki na leśnej ścieżce brzmią głośniej, niż by się chciało. Śnieg – jeśli dopisze – skrzypi pod butami, a jeśli go brakuje, ziemia jest twarda, zmarznięta i pachnie liśćmi z zeszłego roku. To jeden z tych krajobrazów, z którymi najlepiej obcuje się bez pośpiechu.
Ta trasa nie jest rekordowa ani ekstremalna. Ma około 10 kilometrów i układa się w spokojną pętlę przez lasy Pojezierza Kaszubskiego, między Szymbarkiem a Wieżycą. Ale zimą nawet znane miejsca potrafią zaskoczyć – ciszą, przestrzenią i wrażeniem, że jest się tu tylko gościem.
Wzgórza Szymbarskie przykryte śniegiem, fot. Pomorskie.Travel
Gdzie jesteśmy – charakterystyka terenu
Wędrujemy po terenie zamkniętym naturalnymi granicami: od północy rezerwatem „Szczyt Wieżyca”, od zachodu zabudowaniami Szymbarka, od południa Piotrowem, a od wschodu Rybakami.
To serce kaszubskiego krajobrazu polodowcowego – morenowe pagórki, obniżenia terenu i stare buki, które zimą wyglądają jak czarne szkielety na tle jasnego nieba.
Zimą ten teren nie jest trudny technicznie, ale wymaga uważności. Ścieżki bywają oblodzone, a dzień krótki, dlatego warto od początku iść z myślą, że tempo będzie spokojniejsze niż latem.
Dominuje tu krajobraz polodowcowy: łagodne, ale wyraźne wzniesienia, obniżenia terenu, naturalne dukty leśne i stare drzewostany bukowe. Zimą teren nie jest technicznie trudny, ale miejscami bywa śliski i wymaga uważnego poruszania się.
Dystans i czas przejścia
- Długość trasy: ok. 10 km
- Suma podejść: umiarkowana, ale odczuwalna zimą
- Przybliżony czas przejścia: 3,5–4,5 godziny (w zależności od warunków i tempa)
Przygotowanie do zimowej wędrówki, czyli "nie ma złej pogody, są tylko źle ubrani turyści"
Ubiór
- bielizna termiczna
- warstwa docieplająca (polar lub lekka puchówka)
- kurtka chroniąca przed wiatrem i wilgocią
- spodnie trekkingowe (najlepiej z ociepleniem)
- ciepła czapka, rękawice, komin lub buff
- buty trekkingowe z dobrą podeszwą i nieprzemakalną membraną
Jedzenie i napoje
- termos z ciepłą herbatą
- kanapki lub wrapy
- wysokokaloryczne przekąski (orzechy, suszone owoce, czekolada)
- zapas wody – nawet zimą
Sprzęt dodatkowy
- plecak 20–30 l
- mapa lub aplikacja z zapisem trasy
- czołówka (zimą dzień jest krótki)
- kijki trekkingowe (pomocne na śliskich podejściach)
- telefon z naładowaną baterią
FAQ – informacje praktyczne
Czy trasa nadaje się dla początkujących?
Tak, pod warunkiem podstawowej kondycji i odpowiedniego ubioru.Czy zimą trasa jest bezpieczna?
Tak, ale wymaga ostrożności – szczególnie przy oblodzeniach i podczas przekraczania drogi nr 20.Czy można iść z dziećmi?
Starsze dzieci, przy dobrej pogodzie i doświadczeniu, poradzą sobie bez problemu.Czy potrzebne są raczki?
Nie są konieczne, ale przy oblodzeniu mogą znacząco poprawić komfort marszu.Czy trasa jest oznakowana?
Częściowo – fragmenty prowadzą czarnym szlakiem, pozostałe wymagają orientacji w terenie, którą ułatwią Ci aplikacja Mapa Turystyczna, której użyliśmy w tym artykule.
Fot. Pomorskie.Travel
Początek wędrówki – dwa warianty startu
Wariant 1: parking leśny przy Drodze Kaszubskiej
Najprostszy wariant to start z parkingu leśnego przy Drodze Kaszubskiej. Kilka minut marszu wystarczy, by znaleźć się na skraju rezerwatu i zostawić za sobą ostatnie ślady asfaltu.
Wariant 2: stacja kolejowa Wieżyca
Dojście ze stacji kolejowej do granicy rezerwatu pokrywa się z fragmentem czarnego szlaku turystycznego. To dobre rozwiązanie dla osób podróżujących koleją – zwłaszcza z Trójmiasta lub Kartuz.
Przebieg trasy – zimowa pętla krok po kroku
Życie pod śniegiem, fot. Pomorskie.Travel
Fot. Pomorskie.Travel
- Rezerwat „Szczyt Wieżyca” (329 m n.p.m.)
Pierwszym i symbolicznym punktem wędrówki jest wejście na Wieżycę – najwyższe wzniesienie trasy i całego Niżu Polskiego. Zimą wieża widokowa jest zamknięta, ale samo osiągnięcie szczytu ma swój niepowtarzalny klimat: cisza, śnieg i las, który zdaje się pochłaniać wszelkie dźwięki.
Przecierając szlak na szczyt, fot. Pomorskie.Travel
- Czarnym szlakiem ku pamięci
Zejście czarnym szlakiem w stronę Szymbarka jest łagodne i prowadzi przez fragment lasu, który zimą osłania przed wiatrem. Po kilkunastu minutach marszu pojawia się Pomnik Zakładników Szymbarskich. To miejsce, które zatrzymuje – nie krajobrazem, lecz historią. Przypomina, że te same spokojne dziś lasy były kiedyś świadkami dramatycznych wydarzeń.
Zakładnicy Szymbarscy to grupa 10 działaczy pomorskiego ruchu oporu z organizacji „Gryf Pomorski”, rozstrzelanych przez niemieckich żandarmów 24 maja 1944 roku w Szymbarku. Zbrodnia była odwetem za zabicie przez partyzantów byłego strażnika obozu Stutthof. Ofiary upamiętnia pomnik w miejscu kaźni.
To moment na krótką przerwę i refleksję nad trudną historią Kaszub. Następnie zawracamy, dochodząc po chwili do rozwidlenia ścieżek, na którym skręcamy w prawo. Po paru minutach dochodzimy do kolejnego rozstaju dróg, tym razem wybierając lewą odnogę.
Fot. Pomorskie.Travel
- Poza szlakiem, czyli las na dziko…
Od tej chwili kierujemy się ku drodze krajowej nr 20. Jej przekroczenie wymaga pełnej koncentracji – ruch bywa tu intensywny nawet zimą. To najgłośniejszy i najmniej przyjemny fragment trasy, ale zaraz za nim las znów przejmuje kontrolę.
Na dziko przez las..., fot. Pomorskie.Travel
Fot. Pomorskie.Travel
Leśna ścieżka prowadzi na południe, coraz dalej od uczęszczanych tras. Po jakimś czasie ponad linią drzew zacznie wyłaniać się wieża nadawcza – to kolejny historyczny przystanek na trasie naszej wędrówki.
Pomorskie wędrówki - Wieżyca i okolice zimą, fot. Pomorskie.Travel
Ślady wojny ukryte w lesie
Niewielu wędrowców zdaje sobie sprawę, że lasy w okolicach Wieżycy skrywają nie tylko ciszę i spokój, ale także ślady jednej z najbardziej zaawansowanych technologii II wojny światowej. Jadąc dziś drogą krajową nr 20, łatwo zauważyć wieżę telefonii komórkowej stojącą na jednym z okolicznych wzniesień. Mało kto pamięta, że została ona posadowiona na fundamentach znacznie starszej konstrukcji – niemieckiej radiolatarni zbudowanej w czasie wojny.
Przez lata spekulowano, że w tym miejscu planowano wyrzutnię rakiet V-2. Teoria ta rozpalała wyobraźnię miłośników historii, a informacje o „tajnej instalacji” pojawiały się nawet w prasie. Dziś wiadomo jednak, że fundamenty nie należały do infrastruktury rakietowej, lecz do znacznie subtelniejszego, choć nie mniej istotnego elementu wojennej machiny – ciężkiej radiolatarni systemu „Bernhard”.
System Bernhard – technologia wyprzedzająca epokę
Radiolatarnia Telefunken FuSAn 724/725 „Bernhard” była jednym z najbardziej zaawansowanych systemów radionawigacyjnych używanych przez Luftwaffe. W całej Europie powstało zaledwie 16 takich instalacji, a tylko siedem działało jeszcze w 1944 roku. Urządzenia te pracowały na częstotliwościach charakterystycznych dla niemieckich systemów podejścia do lądowania i wykorzystywały obracającą się wiązkę fal radiowych, która pozwalała precyzyjnie określać pozycję samolotu.
Radiolatarnia FuSAn 724-725 Bernhard
Współczesna wieża nadawcza wyrastająca ponad drzewami. Fot. Pomorskie.Travel
Cała konstrukcja obracała się dwa razy na minutę, a dane odbierane w samolocie były zapisywane za pomocą dalekopisu Hellschreiber – prymitywnego, ale niezwykle pomysłowego systemu „drukowania” informacji radiowych na papierowej taśmie. To rozwiązanie, jak na realia lat 40. XX wieku, było technologicznie imponujące i wyraźnie wyprzedzało swoje czasy.
Pozostałości, które przetrwały
Choć sama instalacja nie zachowała się w całości, jej elementy wciąż istnieją – często w najmniej spodziewanych miejscach. Lokalni pasjonaci historii odnaleźli fragmenty radiolatarni w jednym z gospodarstw w Szymbarku, gdzie przez lata leżały zapomniane w starej stodole. Betonowe fundamenty wciąż są widoczne w terenie i stanowią niemego świadka wojennej przeszłości tych lasów.
Podobne ślady niemieckiej infrastruktury wojskowej można znaleźć również w innych częściach Kaszub, m.in. w Dolinie Jadwigi za Gowidlinem, gdzie zachowały się podstawy radaru służącego do naprowadzania myśliwców i kierowania ogniem artylerii przeciwlotniczej.
Las, który pamięta więcej, niż się wydaje
Wędrując dziś zimą przez spokojne lasy wokół Wieżycy, łatwo zapomnieć, że ten krajobraz był kiedyś elementem wielkiej, wojennej układanki. Betonowe fundamenty porośnięte mchem, niewidoczne na pierwszy rzut oka, przypominają, że nawet najbardziej ciche miejsca mają swoją drugą warstwę – historię zapisaną w ziemi. To właśnie takie detale sprawiają, że zimowa wędrówka w okolicach Szymbarka staje się nie tylko spacerem, ale także podróżą w głąb przeszłości.
- Gęsia Góra (277 m n.p.m.) i droga powrotna
W okolicach Gęsiej Góry stopniowo zmieniamy kierunek marszu na północny. Trasa zatacza szeroką pętlę, prowadząc przez kolejne fragmenty lasu. Po niecałych 3 km ponownie przekraczamy drogę nr 20. W tym miejscu znajduje się duży parking leśny z wiatą idealnie nadające się na krótki postój.
Fot. Pomorskie.Travel
Fot. Pomorskie.Travel
- Powrót czarnym szlakiem i ponowne wejście na Wieżycę
Z parkingu wracamy na czarny szlak i idąc po własnych śladach, ponownie zdobywamy Wieżycę. Stąd schodzimy do punktu startowego: parkingu leśnego lub stacji kolejowej.
Zimowa wędrówka w okolicach Szymbarka i Wieżycy to propozycja dla tych, którzy chcą doświadczyć Kaszub w ich najbardziej spokojnej, surowej i autentycznej odsłonie – bez tłumów, za to z przestrzenią na własne tempo i refleksję.