Regionalne trunki - czyli ogrzej się jesienią w Pomorskim

Regionalne trunki - czyli ogrzej się jesienią w Pomorskim

Historia pomorski trunków ma swój początek w XVI w., wówczas w szeregi gdańskiego mieszczaństwa został przyjęty pochodzący z Lier w Brabancji menonita Ambrosien Vermöllen. To właśnie on założył pierwszą w Gdańsku wytwórnię likierów, a w 1704 r., jego potomek, Salomon Vermöller przeniósł firmę do budynku, na którym wisiał szyld z wizerunkiem łososia. Właśnie w tym momencie zaczęła tworzyć się historia najsłynniejszej wytwórni likierów w Gdańsku, która nosiła nazwę Der Lachs, czyli Łosoś.

Ambrosien Vermöllen przywiózł z sobą recepturę najsłynniejszego do dzisiaj gdańskiego likieru o mocnym korzennym smaku i zapachu, gęstej konsystencji z wirującymi blaszkami złota.  Złota Wódka, Goldwasser, obrosła legendą. Sporządzano ją niewątpliwie w skomplikowany sposób, dzisiaj o sposobach przygotowywania Goldwassera się po prostu spekuluje. Autentyczna receptura z drugiej połowy XVI w. nie zachowała się, zapewne była przekazywana ustnie, udoskonalano ją co jakiś czas. Najogólniej rzecz ujmując: do mocnej anyżówki lub koniaku dodawano rozmaite korzenie, zioła, odrobinę drzewa sandałowego i różanego. Doprawiano cukrem i cienkimi blaszkami złota. Znawcy tematu uważają, że twierdzenia niemieckich producentów jakoby posiadali oryginalny przepis na produkcję Goldwassera są po prostu chwytem reklamowym. Istnieje natomiast kilka receptur porównawczych. Receptury alkoholowe szybko się nie zmieniają. Opierając się na uniwersalnych zasadach wiemy, że korzenie macerują się ok. 6 tygodni. Destylacja zajmuje ok. 2 tygodnie. „Przegryzanie” cukrem trzy miesiące. Oprócz tego obowiązkowe, trwające minimum rok „wychowywanie” trunku.

Na początku XVII w. produkowano (przepalano) w Gdańsku wódkę na taką skalę, że zaczęło brakować w mieście drewna opałowego. Od roku 1620 władze zaczęły więc wydawać roczne koncesje na pędzenie gorzałki. Oprócz „palenia” niedrogiej gorzałki wyrabiano w Gdańsku gatunki luksusowe, zaprawiane ziołami i korzeniami. Najpopularniejsza była gorzałka żytnia, czasem do destylatów używano pszenicy albo śliwek. Gorzałka prosta, czyli frantówka lub szumówka miała zapach znany każdemu dzisiejszemu producentowi bimbru i zawierała ok. 18 proc. alkoholu. Po drugiej destylacji otrzymywano prostkę, po trzeciej okowitę z 70 proc. zawartością alkoholu. Po rozcieńczeniu wodą do 30 proc. powstawała „wódka prosta”. Stosowano również „przepalanie” tejże wódki z różnymi ziołami i kwiatami w specjalnych alembikach. Efektem końcowym były np. anyżówka, kminkówka, ratafia. Jako lek nasercowy stosowano słynny Lilien Kornfallgen, którego głównym składnikiem były kwiaty konwalii. Sławą cieszyła się również korzenna podwójna żołądkowa.

Pod koniec średniowiecza wódki miały status medykamentów, np. anyż stosowano jako lekarstwo na kaszel, kurkuma ułatwiała trawienie, podobnie imbir, który działał również rozgrzewająco. Udoskonalaniem procesu destylacji zajmowali sie alchemicy. Jako że do wytwarzania wódek używano drożdży nieszlachetnych destylat miał fatalny odór. Dodatek korzeni częściowo go niwelował. Geniusz Vermöllena polegał na tym, że skomponował Goldwassera w zgodzie z XVI-wiecznymi teoriami medycznymi i kulinarnymi.

Goldwasser był lekarstwem spożywanym z niewątpliwą przyjemnością. Przyjemność wyparła z czasem potencjał leczniczy na rzecz statusu społecznego pijących: caryca Katarzyna II Wielka w 1767 r. zakupiła Goldwassera za 5152 guldenów. W XVIII w. Der Lachs zyskał światową sławę jako producent likierów, m. in. Dubelt Goldenwasser, Cordial, Pomeransen, Kalmuss, Cordamon, Kurfirst, Naegelcken, Steinbrech. Były one opiewane i zachwalane w wielu utworach pod wspólną nazwą Krambambuli.

Nie mniejszą sławą cieszyła się w Gdańsku i okolicach jałowcowa wódka Machandel. Produkowano ją od 1776 r. w Nowym Dworze Gdańskim. Wytwornię założył, a jakże, holenderski mennonita Peter Stobbe. Przed degustacją należało przejść obowiązkowe szkolenie, w jaki sposób prawidłowo wypić trunek:

1. Do pustego kieliszka wkładano suszoną śliwkę nadzianą na wykałaczkę

2. Do kieliszka wlewano jałowcówkę

3. Następnie trzeba było śliwkę zjeść zachowując pestkę  pod policzkiem.

4. Potem wódkę piło się duszkiem (jednym „gulem”), ale pestkę należało zachować na swoim miejscu.

5. Pestę trzeba było wypluć do pustego kieliszka, gdy wódka była już w żołądku.

5. Kolejny etap to łamanie wykałaczki, niczym maszt statku niszczony przez sztorm.

Niestety, właściciele spalili wytwórnię w 1945 r. przed wkroczeniem Armii Czerwonej. Obecnie Machandel produkowany jest w Hamburgu.

Do słynnych alkoholi kojarzonych z Kaszubami należy Kartuzyanka, czyli esencja żołądkowa kaszubska produkowana onegdaj przez kartuskiego aptekarza Bernarda Pińkowskiego. Miała wzmacniać żołądek, dodawać apetytu i przyspieszać trawienie.

Urodzony w 1867 roku w Kościerzynie Alojzy Ruchniewicz, w 1880 roku założył w Grudziądzu jedną z największych fabryk likierów i wódek w Prusach Zachodnich. Ruchniewicz specjalizował się w nalewkach: Wiśniowa, Nastojka, Bernardynka, Dereniówka, Karpatówka, Kartuzjanka, Nadwiślanka i Senatorska. Wielki sukces odniósł na Międzynarodowych Targach w Brukseli w 1896 roku, gdzie zdobył złoty medal za wystawione ziołowe aperitify, rumy, araki, winiaki, wypalanki i krem waniliowy. Największym uznaniem cieszył się arak, przygotowywany poprzez  macerowanie anyżu, egzotycznych owoców, ziarna kakao i wanilii, z dodatkiem karmelu dla poprawienia barwy. Chwalono także Nastojkę, czystą wódkę „sarmacką” o mocy 40%.

Podobno w każdej nalewce, szczególnie takiej, która piecze dopiero w żołądku kryje się dobro i zdrowotność. Tradycja robienia nalewek regionalnych stała się elementem kultury. Na oficjalnej Liście Produktów Tradycyjnych utworzonej w 2004 roku przez Ministerstwo Rolnictwa znajduje się 14 pomorskich napitków o udokumentowanej historii wytwarzania.

Obecnie ciężko znaleść miejsca, których można spróbować regionalnych trunków, jednak wśród pomorskich restauracji jest kilka mieść, które stawiają na tradycyjne, starogdańskie smaki, choć czasem w nowoczesnej odsłonie. Aby poczuć smak Mechandla czy Goldwassera warto wybrać się do Restauracji Bowke przy Długim Pobrzeżu w Gdańsku lub Restauracji Piwna 47, tuż obok Bazyliki Mariackiej. To właśnie tam będziemy mieć możliwość degustacji tradycyjnych trunków.