STS „Generał Zaruski” – żaglowiec, który uczy więcej niż żeglowania

Na pokładzie „Generała Zaruskiego” zaczyna się coś więcej niż przygoda z żeglarstwem. To tutaj, na zabytkowym drewnianym żaglowcu, młodzi ludzie po raz pierwszy chwytają za liny, stają na wachcie, uczą się współpracy i odpowiedzialności – a niektórzy z nich odkrywają pasję, która pozostaje z nimi na całe życie. O idei wychowania morskiego, codzienności na pokładzie, roli tradycji oraz działalności Akademii Zaruskiego opowiedział nam Piotr Królak – były kapitan żaglowca, a obecnie kierownik projektów żeglarskich w Gdańskim Ośrodku Sportu.

Zacumowany na gdańskiej Ołowiance drewniany żaglowiec STS „Generał Zaruski” to coś więcej niż pływająca jednostka szkoleniowa. Zbudowany w 1939 roku w Szwecji jako pierwszy – i, jak się później okazało, jedyny – z planowanej serii dziesięciu żaglowców, na dobre wpisał się w krajobraz Gdańska. Dziś, dzięki staraniom Gdańskiego Ośrodka Sportu i Akademii Zaruskiego, nie tylko kontynuuje misję rozpoczętą przez swojego patrona, generała Mariusza Zaruskiego, ale staje się przestrzenią wychowania morskiego, edukacji ekologicznej i rozwoju żeglarskiej pasji.

STS „Generał Zaruski” przy Ołowiance w Gdańsku – historyczny żaglowiec zacumowany przy Narodowym Muzeum Morskim, fot. pomorskie.travel/P.Ksiazek

Choć żeglarstwo jeszcze do niedawna kojarzyło się głównie z elitarnym hobby, dziś przeżywa prawdziwy renesans. Coraz więcej osób – w różnym wieku – odkrywa w nim coś więcej niż tylko rekreację. Dla jednych to forma aktywnego wypoczynku, dla innych ucieczka od codziennego zgiełku i technologii, a przy okazji możliwość lepszego poznania siebie i własnych granic.

Obcowanie z morzem kusi przestrzenią, prostotą i rytmem dnia wyznaczanym przez naturę. Jedno jest pewne: morze uczy pokory, wymaga uważności i pokazuje, jak ważna jest współpraca na pokładzie każdej jednostki. Znaczenie morza w procesie kształtowania młodych pokoleń wyraźnie podkreślał pionier polskiego żeglarstwa Mariusz Zaruski. Widział żeglarstwo jako jeden z fundamentów wychowania młodzieży, a morze jako przestrzeń kształtowania hartu ducha, dyscypliny, odwagi i odpowiedzialności – cech tak ważnych i potrzebnych w życiu. Dzisiaj te idee, choć są częścią historii, znajdują swoją kontynuację w konkretnych działaniach i projektach edukacyjnych realizowanych w Gdańsku.

Skąd wziął się pomysł na powołanie Akademii Zaruskiego?

Jak wspomina Piotr Królak, kluczowy był moment, w którym prezydent Paweł Adamowicz podjął bardzo odważną decyzję: miasto kupuje żaglowiec. Co więcej, tej decyzji od początku towarzyszyła jasna wizja wykorzystania jednostki.

W tle tej decyzji przez wiele lat dojrzewało środowisko ludzi związanych z żeglarstwem i edukacją morską. Królak pamięta powracającą wówczas myśl: „Pamiętam, że zawsze była taka mowa: kurczę, gdyby stowarzyszenie mogło mieć swój żaglowiec… mogłoby robić to, co nam się wymarzy”.

STS „Generał Zaruski” podczas żeglugi, fot. fb/Generał Zaruski - gdański żaglowiec

Mówiąc o tym środowisku, należy wspomnieć Jerzego Jaszczuka – założyciela i wieloletniego prezesa stowarzyszenia „Edukacja pod Żaglami”, jednego z kluczowych inicjatorów działań, które doprowadziły do przejęcia żaglowca przez Miasto Gdańsk, a później także jego kapitana.

Samo stowarzyszenie nastawione było na rozwój młodzieży poprzez żeglarstwo. Tak wspomina ten czas Piotr Królak: „Trafiłem do takiego stowarzyszenia, które umożliwiało rozwój. Stowarzyszenie, w którym działała grupa zapaleńców z różnych dziedzin, z różnych profesji, którzy po prostu mieli taką pasję jak żeglarstwo i organizowali na żaglowcu Pogoria szkoły pod żaglami. Takie miesięczne rejsy”.

Kapitan Jerzy Jaszczuk – założyciel stowarzyszenia „Edukacja pod Żaglami” i jedna z kluczowych postaci w historii powrotu STS „Generał Zaruski” do czynnej służby, fot.zeglarski.info_Hubert_Hurban

„Żaglowiec musi żyć” – narodziny idei Akademii Zaruskiego

Po zakupie i w trakcie odbudowy żaglowca pojawiło się pytanie: co dalej? Nikt ze środowiska skupionego wokół Edukacji pod Żaglami nie wyobrażał sobie, że „Generał Zaruski” miałby stać się muzeum czy okazjonalną atrakcją przy nabrzeżu. Pomysł na wykorzystanie jednostki kiełkował w głowach ludzi związanych wcześniej z „Pogorią” oraz Szkołą pod Żaglami.

Doświadczenia wyraźnie pokazały, jak silnym narzędziem edukacyjnym i wychowawczym może być rejs. Akademia Zaruskiego stała się sposobem na przeniesienie tych doświadczeń do Gdańska – w miejskiej formule, dostępnej nie tylko dla wąskiego grona pasjonatów, ale także dla młodzieży, szkół i osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z żeglarstwem.

Pierwsze kroki młodych ludzi – jak dziś zaczyna się żeglowanie na „Zaruskim”

Jak zrobić pierwszy krok na pokład? Najprościej: po prostu go zrobić.
„Chciałbyś się wybrać na statek, ale nie masz zielonego pojęcia o żeglarstwie, nie wiesz, co to dla ciebie, zapisujesz się na rejs, który się nazywa ‘Poznaj Generała’. Jednodniowe spotkanie od 9 do 16, absolutnie dla każdego” – opowiada Piotr Królak.

Piotr Królak podczas zajęć teoretycznych z dziećmi, wprowadzających najmłodszych uczestników Akademii Zaruskiego w podstawy żeglarstwa i pracy na wodzie, fot. fb/Generał Zaruski - gdański żaglowiec

Warto podkreślić, że aby wziąć udział w takim rejsie, nie trzeba mieć doświadczenia. Uczestnicy od początku stają się częścią załogi. Pod okiem oficera stawiają żagle, uczą się podstaw nawigacji, poznają funkcjonowanie statku i mogą stanąć za sterem.

Akademia stworzyła sprawdzony model „wejścia w żeglarstwo”, obejmujący wspomnianą wersję demo na samym żaglowcu oraz warsztaty prowadzone na mniejszych łódkach typu Mariner 19, stacjonujących w Sobieszewie.

To właśnie tam młodzi ludzie, na spokojniejszym akwenie, mają możliwość pierwszego kontaktu z żeglarstwem i współpracą na wodzie. Zajęcia odbywają się cyklicznie, a cały proces opiera się przede wszystkim na praktyce i zdobywaniu doświadczenia.

Dzieci podczas zajęć żeglarskich na łódkach Mariner 19, fot. fb/Generał Zaruski - gdański żaglowiec

Jak podkreśla Piotr Królak, nie chodzi wyłącznie o zdobywanie kolejnych umiejętności żeglarskich, ale również o odpowiedzialność, komunikację i budowanie relacji w grupie. Dzięki temu żeglarstwo staje się nie tylko aktywnością sportową czy turystyczną, ale także formą rozwoju osobistego.

Kolejnym etapem są kilkudniowe rejsy pełnomorskie. To wersja „troszkę bardziej ambitna” – dodaje Piotr Królak. Wyprawy te są kolejnym etapem wtajemniczenia i pozwalają doświadczyć żeglarstwa w warunkach, w których teoria szybko spotyka się z praktyką.

„Zaruski został skonstruowany do rejsów szkoleniowych, więc na przykład załoga śpi w jednym dużym kubryku, w jednym pomieszczeniu, w którym mieści się 20 osób” – tak specyfikę rejsu opisuje Królak, dodając: „To nie hotel na wodzie. Ja bym to bardziej porównał do takiego klimatu turystyki kwalifikowanej, typu obóz wędrowny w górach, gdzie się śpi w jednym schronisku”.

W takich warunkach rodzi się wspólnota. Każdy musi z każdym współpracować, co przekłada się na budowanie relacji opartych na zaufaniu i odpowiedzialności. Właśnie te doświadczenia okazują się dla uczestników równie ważne i cenne jak sama nauka żeglowania. Pokazują, jak w praktyce wygląda współpraca w wymagającym i zmiennym środowisku.

Na morzu nie da się wszystkiego oddelegować technologii. Zawsze ktoś stoi za sterem, ktoś odpowiada za wachtę, ktoś gotuje, a jeszcze ktoś inny pracuje przy żaglach. Dzięki temu młodzi ludzie, czasami po raz pierwszy, czują realną odpowiedzialność.

Ludzie wracają – czyli jak rodzi się środowisko

O tym, jak silne relacje budowane są w Akademii Zaruskiego, najlepiej świadczą osoby powracające po latach. Jak podkreśla Piotr Królak, część uczestników zostaje w tym środowisku na dłużej – wraca na kolejne rejsy, angażuje się w prace wolontariackie i dzięki zdobywanemu doświadczeniu stopniowo przechodzi do bardziej odpowiedzialnych ról na pokładzie.

Nie jest to formalnie zaplanowana ścieżka kariery, ale naturalny efekt działania Akademii. Uczestnicy nie traktują rejsu jako jednorazowej przygody, lecz jako wejście do środowiska, które potrafi wciągnąć ich na dużo dłużej. Wokół „Zaruskiego” powstaje więc coś więcej niż oferta szkoleniowa – tworzy się społeczność ludzi połączonych wspólnym doświadczeniem morza, pracy i odpowiedzialności.

Młodzież na pokładzie STS „Generał Zaruski” – rejs pod żaglami to nie tylko nauka żeglowania, ale też wspólne doświadczenie morza i pracy zespołowej, fot. fb/Generał Zaruski - gdański żaglowiec

Drewniany żaglowiec w XXI wieku

W świecie zdominowanym przez jachty z laminatu każda drewniana jednostka wydaje się czymś z innej epoki – świadectwem tradycji, która przetrwała w nowoczesnej rzeczywistości. „Generał Zaruski” jest jednak czymś więcej niż zabytkiem. Łącząc tradycyjne rzemiosło i charakter klasycznego żeglarstwa z pełnym zapleczem współczesnych systemów bezpieczeństwa i nawigacji, pozostaje żaglowcem, który spaja dwa światy.

Obok drewnianej konstrukcji i ręcznej obsługi żagli na pokładzie funkcjonują nowoczesne rozwiązania, takie jak GPS, AIS, radar czy łączność satelitarna, pozwalające na bezpieczną żeglugę. Pokazuje to, że jednostka nie jest skansenem, lecz w pełni funkcjonalnym statkiem szkoleniowym spełniającym współczesne standardy.

Fragment takielunku STS „Generał Zaruski” – liny, bloki i drewniane elementy przypominają o tradycyjnym charakterze pracy na żaglowcu, fot. pomorskie.travel/M.Ochocki

Jednocześnie istotnym i świadomym elementem filozofii pracy na pokładzie pozostaje ograniczenie nadmiernej automatyzacji. Najlepszym przykładem jest brak autopilota, który wymaga od załogi pełnego skupienia i zaangażowania w prowadzenie jednostki. Dzięki temu uczestnicy rejsu nie są tylko pasażerami. Stają się częścią załogi i naprawdę uczestniczą w żegludze.

Nie tylko rejsy – „Zaruski” jako przestrzeń nowych doświadczeń

Oprócz stale pisanej własnej historii „Zaruski” pozostaje częścią współczesnych działań edukacyjnych i społecznych. Przykładem jest projekt BOATMAN, w którym gdański żaglowiec wraz z trzema innymi oldtimerami staje się przestrzenią nie tylko dla tematyki stricte żeglarskiej, lecz także dla rozmowy o uważności, dobrostanie, odpowiedzialnej turystyce i świadomym kontakcie z morskim dziedzictwem regionu.

Pokład STS „Generał Zaruski” podczas rejsu – to tutaj uczestnicy mogą uczyć się pracy z żaglami, poznawać rytm życia na morzu i doświadczać uważnego kontaktu z wodą, do którego nawiązuje projekt BOATMAN, fot. pomorskie.travel/M.Ochocki

Udział w projekcie pokazuje, że tradycyjna jednostka nie musi być wyłącznie sentymentalnym symbolem dawnych czasów. Może być skutecznym narzędziem pracy z ludźmi – miejscem edukacji i odpoczynku rozumianego inaczej niż tylko bierna forma spędzania wolnego czasu.

Pokład drewnianego żaglowca staje się punktem wyjścia do rozmowy o uważnym podróżowaniu, świadomym kontakcie z morzem i lepszym poznawaniu samego siebie. Ten szczególny rodzaj oderwania od codziennego pośpiechu, wszechobecnych ekranów i nieustających bodźców sprzyja wyciszeniu, skupieniu i uważniejszemu przeżywaniu chwili.

Mając na uwadze misję STS „Generał Zaruski” oraz pierwotne idee jego patrona, widać wyraźnie, że współczesna działalność żaglowca jest naturalną kontynuacją myśli Mariusza Zaruskiego, a każdy nowy projekt stanowi jej współczesne rozwinięcie. Generał postrzegał żeglarstwo przede wszystkim jako narzędzie wychowania – przestrzeń, w której ludzie uczą się odpowiedzialności, wrażliwości, współpracy i pokory wobec świata.

Morze jako doświadczenie, które zostaje

Po latach działalności Akademii Zaruskiego widać wyraźnie, że nie chodzi tu wyłącznie o organizację rejsów. Tworzącym ją ludziom udało się zbudować coś znacznie trwalszego – środowisko, w którym żeglarstwo staje się narzędziem rozwoju, wychowania i budowania relacji.

STS „Generał Zaruski” nie tylko pływa – skupia wokół siebie ludzi i przypomina, że morze wciąż potrafi kształtować charaktery. A doświadczenie zdobyte na jego pokładzie często zostaje z uczestnikami znacznie dłużej niż sam rejs.

W pobliżu

Ulubione

Niestety, nie masz jeszcze dodanych, ulubionych pozycji.

Klikając w ikonę serca dodasz pozycję do ulubionych.

Niestety, nie masz jeszcze dodanych, ulubionych pozycji

Odkryj

Gastronomia

Noclegi