Wdzydze. Niespełna 40 km dobrej jazdy po Kaszubach

Niespełna 40 km. Połączone jeziora i kilka małych miejscowości po drodze. Połowa trasy asfaltowa, a druga połowa szutrowa. Czy to jest idealne połączenie na krótką przejażdżkę szosowo-gravelową na Kaszubach?

Co to za trasa i dla kogo będzie odpowiednia?

Biorąc pod uwagę średnie dystanse jakie pokonuje się na rowerach szosowych, ok. 40 kilometrowa pętla jest krótka.  Nie oznacza to że nie jest w stanie dostarczyć wrażeń, zwłaszcza że łączy w sobie różne nawierzchnie. Przejechaliśmy nią zarówno rowerem szosowym z oponami o szerokości 32mm jaki wygodniejszym gravelem na szerszych oponach. Suma przewyższeń na całym odcinku wynosi 255 metrów i rozłożona jest prawie idealnie na część asfaltową i leśną.

Widok z lotu ptaka na jezioro Radolne i Wdzydze Kiszewskie

Wdzydze Kiszewskie nad jeziorem Radolnym, fot. P.Ksiazek

Początek

Za punk startu i mety zarazem przyjęliśmy Wdzydze Kiszewskie. Przy założeniu że dojeżdżamy na miejsce samochodem, na miejscu znajdziemy parkingi (np. przy restauracji) gdzie bezpiecznie możemy zaparkować. Kierując się zasadą, że miejsca przeznaczone są tylko dla klientów, nie pozostaje nam nic innego jak po powrocie posmakować lokalnej kuchni. Ruszamy w kierunku Gołunia mijając po prawej stronie Muzeum – Kaszubski Park Etnograficzny im. Teodory i Izydora Gulgowskich we Wdzydzach będący najstarszym muzeum na wolnym powietrzu w Polsce.

Widok z lotu ptaka na tradycyjne, drewniane chałupy i wiatrak w skansenie wiejskim (Muzeum Kaszubskiego Parku Etnograficznego we Wdzydzach)

Asfaltowy odcinek do Borska

Tutaj można przycisnąć,  ale nie trzeba. Chociaż gładki asfalt zachęca do szybszej jazdy, wcale nie trzeba się spieszyć. To ten rodzaj drogi gdzie dobrze jest po prostu jechać czerpiąc przyjemność z jazdy i kaszubskich krajobrazów.  W sezonie zwłaszcza w weekendy, liczba samochodów może być większa, natomiast po wakacjach ruch odczuwalnie się zmniejsza a przejazd w kierunku Borska bywa czasami samotny.

Samotny kolarz na asfaltowym odcinku drogi. Po bokach las.

Gładki asfalt zachęca do szybszej jazdy - szosowy fragment trasy do Borska, fot. M.Ochocki

Borsk – pierwszy przystanek

Borsk to przede wszystkim letni kierunek i wtedy zapełnia się najbardziej. Wtedy też bez problemu znajdziemy na miejscu lodziarnie lub miejsca gdzie można nabyć np. lokalne ruchanki. Poza wysokim sezonem miejscowość się wycisza, ale nie wszystkie miejsca się zamykają, co pozwala planować przystanek w Borsku nie tylko latem.

Plaża nad jeziorem. Na wodzie mała łódka i rowery wodne

Plaża nad jeziorem Wdzydze w Borsku, fot. M.Ochocki

Przytarnia. Asfalt się kończy. I bardzo dobrze.

W Przytarni kończy się asfalt. I to nie jest bynajmniej problem. Wręcz przeciwnie – to jest zmiana na którą czekaliśmy. O umilenie przejazdu rowerzystom w Przytarni  dbają również mieszkańcy sprzedając domowej roboty wypieki oraz lemoniadę.  Szutrowa nawierzchnia powoduje że zmniejsza się prędkość, ale za to rośnie ciekawość co jest za kolejnym zakrętem.

Plansza reklamująca domowe wypieki dostępne dla rowerzystów jadących przez Przytarnię

Domowe wypieki i kawa w Przytarni, fot. M.Ochocki

Tutaj też docenimy szersze opony, szczególnie w miejscach gdzie nawierzchnia robi się bardziej miękka i nierówna. A miejsc takich nie brakuje jeżeli zechcemy zjechać z trasy np. w kierunku jeziora albo po prostu stanąć i pobyć przez chwilę w lesie. Na trasie znajdziemy również punkt widokowy pozwalający spojrzeć na jezioro z innej perspektywy. Punkt zlokalizowany jest naprzeciwko wyspy Ostrów Mały – jednej z ośmiu wysp na jeziorze Wdzydze.

Polana rekreacyjna nad brzegiem jeziora w otoczeniu lasu, na której odpoczywają rowerzyści. Po lewej stronie widoczna jest drewniana wiata z ławkami, a po prawej osoba stojąca przy rowerze.

Miejsce postojowe w Przytarni z widokiem na wyspę Ostrów Mały, fot. M.Ochocki

Zostajemy w lesie i jedziemy dalej. Pod kołami chrupie, a nad głowami słychać ptaki. Przejazd choć krótki, pozwala złapać własny rytm i na chwilę odciąć się od miejskiej codzienności.

Im bliżej Czarliny Osady, tym bardziej doceniamy ten fragment trasy. Nie dzieje się tu nic spektakularnego – i właśnie to jest jego największą zaletą. W lesie i na leśnych duktach kilometry mijają trochę inaczej niż na asfalcie.

Metalowa brama wjazdowa umieszczona na leśnej ścieżce pośród gęstego, zielonego lasu iglastego. Ażurowa konstrukcja bramy tworzy ozdobny kształt dwóch rowerów

Rowerowy akcent w bramie wjazdowej do posesji na leśnym odcinku trasy w okolicach Wygody, fot. M.Ochocki

Przed nami ostatni gruntowy odcinek w kierunku Skoczkowa. Po przejechaniu fragmentem asfaltowym, na rozjeździe skręcamy na drogę gruntową prowadzącą do ulicy Mariany Mokwy którą dojedziemy na początek pętli.

Za nami niespełna 40 kilometrów trasy ze zmienną nawierzchnią i właśnie ta zmienność jest jej największą zaletą. Asfaltowe odcinki dające możliwość szybszej jazdy  połączone z szutrową Pętlą Czarlina to propozycja dwóch rowerowych światów bez potrzeby pokonywania dużego dystansu. Jest trochę szosy, trochę szutru, trochę lasu i sporo przestrzeni. Czyli dokładnie tyle, żeby po powrocie pomyśleć, że te niespełna 40 kilometrów minęło zdecydowanie za szybko.

VeloPlanner

W pobliżu

Ulubione

Niestety, nie masz jeszcze dodanych, ulubionych pozycji.

Klikając w ikonę serca dodasz pozycję do ulubionych.

Niestety, nie masz jeszcze dodanych, ulubionych pozycji

Odkryj

Gastronomia

Noclegi