Le sentier "Gdańsk-Poméranie Culinarny Prestige" est principalement l’offre d’une  gastronomie de qualité de la région de Poméranie. Le sentier constituent les restaurants avec la philosophie  slow food et servant les plats d'auteur  à base de produits régionaux au plus haut niveau. Le projet est coordonné par  l’Organisation Touristique Régionale de Poméranie.

 „Gdańsk-Pomorskie Culinarny Prestige” est une offre valable toute l'année qui permet de découvrir le vrai goût de la région, qui a des racines dans son histoire et des produits uniques. Le sentier culinaire réunit  les restaurants de toute la région de Poméranie, qui offrent  des sensations gustatives inoubliables. La tradition et les produits régionaux sont la garantie d’une haute qualité.

Le sentier culinaire n’est pas  seulement une offre gastronomique, mais aussi  les événements culinaires basés sur des spécialités régionales, complétant ainsi l'offre culinaire dans la région de la Poméranie. Les événements les plus  importants et intéressants sont:  Nuit des Restaurants,  Sopot du côté de la cuisine, Festival de Slow Food,  Fête d’Asperge, Chmielaton,  Festival de  Canneberge,  Récolte des Fraises, Oie de Poméranie de Saint-Martin et  Festival Pomuchla.

 

www.pomorskie-prestige.eu

Tabun

Adresse:

Ul. Konna 29

83-050 Otomin

Détails de contact:

Tel. 58 303 9710

Uciec z miasta – restauracja Tabun

Wystarczyło kilkanaście minut drogi autem z centrum Gdańska, bym znalazła się w wiejskiej sielance. Stadnina koni, piękne ceglane budynki, zielona przestrzeń i okalający miejsce las, który wygłusza odgłosy cywilizacji. Restauracja Tabun, bo o niej dziś piszę, to miejsce znane mi od dawna. Uwielbiam przyjeżdżać tu latem, wylegiwać się na leżaku i sączyć lemoniadę, kąpiąc oczy w zieleni. Zimą miejsce też jest magiczne, zwłaszcza jeśli spadnie śnieg. Wtedy nie ma nic milszego niż wypity po spacerze nad jeziorem otomińskim grzaniec, zagryzany porcją marynowanego śledzia!

Teraz odkryłam Tabun w pierwszych promieniach nieśmiałego, wczesnowiosennego słońca. Razem z współwłaścicielką, Agatą Falkiewicz-Ponikowską, zaglądamy do ogródka, gdzie rabarbar puszcza pierwsze pędy, rozmawiamy o kuchni, przetworach, produkcji sera, życiu na uboczu miasta, a także oglądamy okolicę i w końcu mogę dopytać się o genezę tego miejsca.

– Zaczęło się, kiedy moi rodzice w latach osiemdziesiątych kupili ziemię. Mój tata marzył o koniach, z czasem założył stadninę koni. Początkowo funkcjonowała tutaj kawiarenka dla gości stajni, organizowaliśmy też imprezy okolicznościowe. Potem powstała restauracja Tabun, pierwotnie prowadzona przez dzierżawców. Od 10 lat prowadzę ją ja – opowiada właścicielka – Niektórzy mogą kojarzyć Tabun z drugiej serii „Kuchennych rewolucji”, w menu można znaleźć ślad po programie – nasz śledź w octowej zalewie – dodaje.

Od samego początku fundamentem restauracji były sezonowe, lokalne, domowej produkcji składniki. I owa lokalność to nie frazes: wiele produktów – jajka, część warzyw pochodzi z zaprzyjaźnionego gospodarstwa, mięso z lokalnej masarni, kozi ser jest robiony na miejscu, można tu wypić domowej roboty cydr (o nim jeszcze napiszę), a żytni chleb na zakwasie wypieka tata właścicielki. Na parapecie pysznią się słoje z nalewkami, których goście mogą próbować (ulubiona nalewka pani Agaty – mirabelkowa, z owoców zbieranych w okolicy). Na zapleczu kuchni mieści się spiżarnia pełna domowych przetworów wykorzystywanych w Tabunie. Czego tam nie ma! Powidła, konfitury, marynowane dynie, słodkie gruszki w octowej zalewie (podawane np. do pierogów z gęsiną) to tylko wycinek pyszności, które widziałam na własne oczy.

Karta zmienia się cztery razy w roku, w menu jest również codzienna wkładka obiadowa. Za sterami kuchni Tabunu od sześciu lat stoi Mariusz Szymichowski, szef kuchni z 30-letnim doświadczeniem. Wychowany na Kaszubach, do menu wplata tradycyjne smaki z kuchni swej mamy i babci. Możemy więc spróbować pachnącej majerankiem i czosnkiem gęsiej okrasy, kaszubskiego specjału albo gulaszu z gęsich pipków (żołądków), rozpływających się w ustach, najlepszych, jakich dotychczas próbowałam. Bardzo podoba mi się fakt, że szef dusi je z dodatkiem zapomnianej, niedocenianej dziś brukwi, która wraz z dynią i marchewką nadaje całości delikatną słodycz.

Równie delikatne i miękkie są policzki wołowe, podawane z sosem chrzanowym i domowymi kopytkami.

Na mięsożerców czeka też kotlet schabowy z kością czy zrazy z dzika z suszonymi owocami i czerwonym winem. Wielbiciele ryb mogą z kolei skosztować np. filetu z pstrąga zapiekanego w śmietanie z białym winem i brukselką. Tabun dba też o wegetarian, oferując ciekawe i nowoczesne potrawy bezmięsne, obecnie w karcie jest pieczeń pietruszkową z aromatycznym sosem na bazie porto, pomidorów i grzybów.

Ja kosztuję jeszcze słynnego śledzia w delikatnej octowej zalewie, podawanego z kromką sprężystego razowca oraz sałatki z pieczonego buraka z soczewicą i domowym kozim serem, który ma delikatny smak i jest mięciutki jak chmurka.

Cydr w Restauracji Tabun

Z restauracji Tabun warto wyjść z butelką cydru domowej produkcji. Cydr Tabun, bo o nim mowa, to dzieło męża pani Agaty, Michała Ponikowskiego. Jego produkcją zajmuje się od kilku miesięcy. Początkowo hobbistycznie, z czasem na większą skalę. Cydr powstaje ze starych odmian jabłek, które nadają mu słodycz i wyrazistość. Jest wytrawny i wspaniale orzeźwia. Można go wypić na miejscu, ale i kupić butelkę na wynos. Pani Agata i pan Michał zdradzili, że w przyszłości planują menu degustacyjne z cydrem w roli głównej – zapowiada się pysznie!

Foto: A.Włodarczyk